ZeszytyPoetyckie.pl
  • WYDARZENIA
  • DEBIUTY
  • KRYTYKA
  • POEZJA
  • START
Elżbieta Juszczak - prezentacja

 

 

Miasteczko 


 

Chciałabym opisać twoje ulice,

twoje obłoki,

i rzecz nie w tym, że to nieistotne. 

Wiem, że miasta obracają się w pył,

a dziewczyna o wielkich oczach

 leży zgwałcona nad rzeką.

Ale pragnienie mnie nie opuszcza.

 

Jeśli ulica  szewców, kramiarzy i tkaczy

dawno już zniknęła, pamiętam ją - 

byłam tam na pewno, pod wysokim dzwonem,

kiedy książę przejeżdżał konno

i rozstępował się przed im tłum czeladników i gapiów.

Jeżeli warzelnie soli pracowały bez wytchnienia,

a rybacy w szarym dymie wędzili śledzie-

byłam tam, a dym drażnił moje nozdrza.

Jeżeli kobiety wystawały na brzegu

czekając pokutnie na przybycie kutrów-

siedziałam z nimi na wydmach

wpatrując się w dal. 

 

Planeta jest mała, mogłabym wziąć ją 

w dłoń, co jest nierozumne,

ale bliskie sercu. 

Żywioły wkraczają w nasze życie,

żywioły powietrza, wody i ognia,

a największy z nich, żywioł ludzki.

I jeśli historia czyni z miasteczka igraszkę, 

dając mu krótkie okresy szczęśliwości,

pragnę o tym powiedzieć. 

 

O tym, że widziałam 

piękne, przejrzyste miasto, do którego

 zjeżdżało dobre towarzystwo

zażywając kąpieli.

O tym, że trąbka listonosza 

na czapce lśniła i podskakiwała,

gdy oddawał list Gretchen

lub Matyldzie, list od ukochanego.

O tym, że listonosz zginął, bo był 

w Waffen SS, a Matylda 

leżała na dnie morza

z niebieskimi oczami w niebieskiej sukience. 

O tym, że nie było zmiłowania, a urwane skrzydło

katedry nie mogło wziąć nikogo w obronę.

O tym, że człowiek wybrał śmierć. 

 

Przyjeżdżali do miasteczka nowi ludzie,

o innych imionach i nazwiskach.

Drabiniaste wozy wiozły ich do domów

bez okien i drzwi.

Rozpalali ogień jak neandertalczycy

i ich rzeczą było zdobyć coś,

i nie zostać zabitym.

I znowu rozkwitał handel,

na rynek zwożono masło, ser i mleko.

Trzęsły się bańki na bagażniku roweru,

krowa pasła się na łące. 

 

Miasteczko, twoje ulice przemawiają

wieloma językami, twoja rzeka

zna łódź Wikingów, 

a Niemiec, Polak i Rosjanin zginęli w gwiezdnym pyle.

Miasteczko mostów, ogrodów i parków,

gdzie każda podłość miesza się z dobrocią

w szuwarach, trawach, w plastikowej butelce

rzuconej na murawę. 

 

Chciałabym opisać ceglany mur ratusza

i kawiarnię w dawnym domu kata,

i fontannę na rzece, i jeszcze więcej,

i więcej. 

Miasteczko, twoja nadmorska epopeja 

miesza hanzeatycki i peerelowski porządek. 

Wiedz, że z ciebie bierzemy naszą siłę.




 

Piękno 


 

Gdzie mieszka? Czy w grocie z Królewną Śnieżką,

czy raczej chadza spokojnie po dolinach

ogłaszając zielone przymierze lasów i błękitu?

 

Czy zaświadczając o harmonii rycerskiej miota

iskry walcząc z brzydkim gadem?

Czy może w żaglu mieszka, co go dal pochłania?

 

Albo tam, gdzie most podniebny wzbija się

sam lub za pomocą giętkiego wzroku?

Lub w alpejską stronę zmierza ku cichym domostwom.

 

Lecz patrząc na ciebie zanurzam się w rozkosz,

z której nic mnie nie wydobędzie, a twój urok

niepojęty zwiastuje wszystko naraz i dodaje głębi.




 

Wzrok 


 

Spójrz na mnie 

kolejny przypływ szykuje nam posłanie.

Na jakiej łące lub w jakiej oberży

pod jakim gołębim niebem będziemy dryfować?

 

Czy Antarktydę czy raczej Gwineę przyjdzie nam zwiedzać?

Czy olśniony bielą twych zębów kontynent ze wstydu pozbędzie się lodu?

Czy raczej tancerki zbrojne w kastaniety przyniosą pieśń?

 

Czy też spokojnie siedząc na greckiej wyspie 

spotkamy Odysa i posłuchamy Syren,

czy wrócimy jak on do domu Penelopy?

 

Nie ma zalotników, a ogień został w kominku.

Dzieci siedzą przy stole.

Jakimże chlebem będziemy się dzielić,

by nie opuścić lądu naszych ciał?




 

Pastereczka


 

Pastereczka jest młoda w zielonej sukience,

nachyla się do źródła i zanosi śmiechem.

 

Ten śmiech bierze lato, powietrze i łąka,

ten śmiech po dolinach i gajach się błąka.

 

Pod domem upada, a bóg na to zerka,

podaruje Pasterce ze stawu lusterka.

 

Niech bóg nie daruje Pasterce lusterek.

Po latach Pasterka przejrzy się w udręce.

 

A życie z gałązki zielonej sośniny 

przemieni się w piłę codziennej godziny.


 

Na pieńku w noc każdą będą ją piłować,

zapomni o lecie i tym, co całował.




 

Królowa Matka 


 

Kucharką była. Jej głowa

pomiędzy rondlami, garnkami

jaśniała w czepku w tej stalowej kuchni.

Lecz kiedy opary wypełzły, wyparowały 

stawała się Królową Matką.

 

Matką gromadki dzieci, co na łasce genów

jaśniały urodą, pyszniły się główkami jak w bukiecie róż.

Tu na podwórku chorym od szarości, klatce z liszajami,

 pięć dziewczyn i chłopiec kędzierzawy.

 

Mieszkali pod piątką. Jasne było,

że w ciemności rozlegnie się krzyk.

Dobijał się do drzwi, garnitur, czupryna,

chłop był pijanica. 

 

Skończyło się nagle, bo utonął w rzece.

Klatka ucichła i nagle dziewczyny 

w żałobie, czy też nie, schodziły spod piątki 

z ciężarem niezawinionym, a dwuznaczność owa 

odejmowała im urody. 

Matko-Królowo- dawałaś radę!

Wszyscy wyuczeni, poszli w życie.

Rzeko, żyłaś przy nich.

czym byłaś – trumną ojca, Lety zapomnieniem?

Świadkiem niemym.



 

Jasieniek


 

Była tam ślizgawka, jej lustereczko

lśniło za domem jak bajka Andersena.

Odbić się łyżwą od lodu i pofrunąć

nad miasteczkiem małym jak ptasie gniazdo.

Lecieć i nie upaść – oto cała sztuka.

 

I były tam tawerny, kościoły w wąskich

uliczkach, dające cień i rozgrzeszenie. Ciżba

pchała się do ołtarza, Jasieniek do tawerny. 

Nad ogarkiem wódki pragnął latać

nad miastem, morzem i światem.

 

Jasieńku, twoja żona  kolanami gładziła

kościelne posadzki, by zmusić cię do powrotu.

W końcu pofrunąłeś, nad miastem, ziemią i morzem.

Nie było twojej winy, że upadłeś. Rozkołysał się

dzwon nad tobą, ziemią i miasteczkiem.

 

Twoje dzieci – obdarzone lotem

odgarniają chmury. Jeden Wiking sinego morza

 buduje szkuty, drugi bierze w obiektyw

co się da, i sprzedaje.

Nie myśl, że dzięki tobie. 




 

Dziewczynki


 

Czerwone czapeczki nad warkoczykami,

latarenki szklanej zimy -

nad lodową rzeką, w objęciach drzew,

w cieple bułczanych policzków.

 

Łyżwy kręciły piruety, saneczki zjeżdżały

w ramiona rzeki. Dzwon zimy bił

na świata strony w dzień taki pogodny

rozciągnięty na miesiące i lata.

 

Wróblu, łódko sanek dziewczynek spod czwórki, 

gdzie ich kucyki uwieńczone wstążką,

gdzie Wielka Nadzieja unosząca się jak sterowiec

ponad kontynentami, miastami, dachami?


 

W pudełku pod oknem wstążki,

bo reszta -  zbyt ciężka - by ją przyjąć.



 

Elżbieta Juszczak - poetka, eseistka, reportażystka, pracownik naukowy, dr hab. nauk humanistycznych, prof. Politechniki Koszalińskiej. 

Skończyła filologię polską na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poznaniu, praca  magisterska o poezji Zbigniewa  Herberta u Edwarda Balcerzana. Habilitacja z historii na podstawie książki Głos Koszaliński/Pomorza 1952-1989 .Propaganda i informacja. Wykłada dziennikarstwo na Wydziale Humanistycznym Politechniki Koszalińskiej. Autorka tomików wierszy Ona grzeszna, Pukanie, Świecąca ciemność, Alergie, Pasterze dolin. Za zbiór Pukanie otrzymała Nagrodę Artystyczną Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego. Wydała Książkę o wodzie, Książkę o powietrzu, Książkę o Ziemi  w sposób holistyczny  popularyzującą tematykę ekologiczną. 

Jako dziennikarka prasowa uprawiała różne formy wypowiedzi. Natomiast w Polskim Radiu  Koszalin prowadziła cykl audycji Alfabet poetów świata. W radiu zamieszczała też recenzje  literackie. Publikowała m. in. w „Twórczości”, „Zeszytach Literackich , obecnie w „Migotaniach”. Związana z Pomorzem i jego historią, stąd tematyka niemiecka. Urodzona i wychowana w Kołobrzegu, mieszka w Koszalinie.  

 

Fotografia - Zdzisław Pacholski

 
Copyright 2026 | ZeszytyPoetyckie.pl | Redakcja | Mapa serwisu | Regulamin

Akceptuję

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Serwis wykorzystuje pliki cookies m.in. w celu poprawienia jej dostępności, personalizacji, obsługi kont użytkowników czy aby zbierać dane, dotyczące ruchu na stronie. Każdy może sam decydować o tym czy dopuszcza pliki cookies, ustawiając odpowiednio swoją przeglądarkę.

Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności i Regulaminie.

Twoja prywatność jest dla nas ważna

Właściciel serwisu gromadzi i przetwarza dane o użytkownikach (w tym dane osobowe) w celu realizacji usług za pośrednictwem serwisu. Dane są przetwarzane zgodnie z prawem i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Przetwarzanie części danych może być powierzone innym partnerom.


Przetwarzanie danych

Polityka Prywatności

Zmień ustawienia ciasteczek

Bezpieczeństwo w Internecie